Himalaizm to droga życiowa, ale także sport, w którym nie ma klaszczących kibiców i tłumu fanów. Kinga Baranowska pierwsza Polka, która zdobyła Kanczendzongę (8598 m), jeden najtrudniejszych szczytów w Himalajach, Dhaulagiri (8167 m) i Manaslu (8156 m) zmaga się, nie z rywalami w blasku fleszy, ale z naturą, i to w samotności. Wygrywa, bo rozumie, że to natura rozdaje karty.
Co masz napisane na wizytówce?
W ogóle nie mam wizytówki. Myślę, że jeżeli takową sobie sprawię, to będzie ona ze zdjęciem górskim i pewnie napiszę "himalaistka".
W ciągu ostatniego roku udzieliłaś kilkunastu wywiadów. Jakie pytanie denerwuje, drażni Cię najbardziej ?
Myślałam, że zapytasz, które było najbardziej zaskakujące. Zdarzają się czasem takie. Ale te, które mnie kiedyś najbardziej irytowały, to: "co Pani czuje na szczycie?" Dla nas himalaistów jest to pytanie trochę bezsensowne, bo na szczycie jesteśmy tak zmęczeni, że nic tam nie czujemy, a ludzie oczekują od nas euforii i nie wiadomo jakich wrażeń. Dla himalaistów szczyt jest zawsze po zejściu, w bazie, a wierzchołek góry to dopiero półmetek. Dopiero jak jestem wypoczęta, wyspana, najedzona mogę coś czuć ...
To już wiem, o co nie pytać. Wyczytałam gdzieś, że należysz do kobiet, które zmieniają świat. W jakim sensie?
Ktoś, kiedyś wymyślił taki tytuł plebiscytu. Wydaje mi się, że było to w kontekście: kobiety, które nie boją się podejmować wyzwań, są odważne i podążają za swoimi marzeniami.
Twoje kolejne wyprawy, które podejmujesz i kolejny szczyty, które zdobywasz, to pasja, satysfakcja, a może miłość do gór. Co jest najważniejsze w dążeniu do celu, w zdobyciu kolejnej góry?
Gdybym nie miała pasji, to pewnie do niczego bym nie doszła. Bez pasji nie ma sensu myślenie o kolejnym kroku na drodze, którą obrałam, nie ma motywacji do robienia rzeczy trudnych. Bo tak naprawdę, himalaizm, zwłaszcza w kobiecym wykonaniu, wcale nie jest łatwy. Trzeba naprawdę lubić góry, wręcz je kochać, aby chcieć pojechać gdzieś w nieznane na 2 miesiące i zmagać się z przyrodą. I z samym sobą ...
Gdyby nie było gór czy- na przykład- wyruszyłabyś w samotny rejs dookoła świata lub zdobywała bieguny?
Bardzo trudno mi to teraz ocenić. Ale myślę - znając mój poszukiwawczy charakter - że na pewno miałabym inną pasję. Ale na razie nie mam takiej potrzeby, by podejmować kolejne wyzwania z różnych dziedzin. Mam wrażenie, że jeśli się robi wszystko po trochu, to nie jest się dobrym w niczym. Zagłębiam się w jedną dyscyplinę. W tym momencie są to góry i nie wyobrażam sobie czegoś innego.
Urodziłaś się nad morzem...Woda nie jest dla Ciebie ukochanym żywiołem?
Nie. Ja się wręcz boję wody, chociaż w tym roku po raz pierwszy się przełamałam i spróbowałam raftingu w Nepalu. Mam do niej jeszcze większy szacunek.
Wspinaczki trzeba się nauczyć, do wyprawy trzeba się przygotować. Jak wygląda twój trening ?
O tak, trzeba się bardzo przygotować. Bez przygotowania jest to niebezpieczne - nawet w Tatrach. Zaczynałam jako turystka, potem zrobiłam przewodnika studenckiego po Tatrach, później zapisałam się do Klubu Wysokogórskiego i na kolejne kursy wspinaczkowe. Stopniowo poznawałam góry i siebie w tych górach. Dopiero wówczas, po jakimś czasie, przekonujemy się czy my to w ogóle lubimy. To bardzo ważne by robić wszystko po kolei.
Mój trening to przede wszystkim sporty wytrzymałościowe takie jak biegi czy rower oraz wpinanie w Tatrach czy na ściance w Warszawie.
Najtrudniejszy element wyprawy to zmaganie się z reakcjami organizmu, ciężki plecak, czekanie, warunki atmosferyczne, czy np. brak możliwości umycia głowy lub napicia się kawy?
Wydaje mi się, że trudność polega na tym, że tych elementów jest z tysiąc i trzeba się zmagać z bardzo wieloma rzeczami: z zimnem, z porywistym wiatrem i złą pogoda, warunkami sanitarnymi, niemożnością wypicia dobrej kawy i zjedzenia czegoś smacznego. Trzeba bardzo dobrze zaplanować logistykę wspinania oraz przemyśleć każdy detal sprzętowy. Trudnością jest nie poddanie się psychiczne i nie powiedzenie sobie w pewnym momencie: „Mam dość!”.
Góry wymagają też ogromnej cierpliwości. Trzeba czasem czekać tygodniami by zaatakować szczyt... Co wtedy robisz-patrzysz w sufit namiotu, planujesz atak na szczyt, układasz sobie życie?
Powiem szczerze, że cierpliwość jest niezbędna podczas takich wypraw i tę cechę musiałam w sobie wypracować. Każdy zagospodarowuje czas według własnych potrzeb - czyta, słucha muzyki, prowadzi dyskusje z innymi wspinaczami. Ja bardzo dużo piszę, ale nauczyłam się też po prostu przebywać w swoich własnym towarzystwie. Czekanie już teraz nie sprawia mi problemu. Traktuję je jako element wspinaczki w Himalajach.
Piszesz książkę?
Piszę wspomnienia z wypraw oraz relacje z każdej ekspedycji na swoja stronę internetową.
Wspinasz się bez tlenu, a to ogromna różnica w stosunku do tych, którzy wchodzą na ośmiotysięczniki z tlenem...
Mówiąc w skrócie, wspinaczka z tlenem to ogromne ułatwienie dla człowieka. To tak, jakbyś wszedł zaledwie na 6 tys. metrów, a nie na osiem. To jest zupełnie inny rodzaj wspinania się i zdobywania szczytów. Dla osób które robią to sportowo, normalne jest wspinanie się bez tlenu, nawet na te najwyższe szczyty.
Który z ośmiotysięczników, które zdobyłaś, jest dla Ciebie najważniejszy?
Tak naprawdę każdy z tych wyjazdów na etapie przygotowań jest tak samo ważny. Ale gdybym miała te wyprawy sklasyfikować, to na pewno bardzo istotnym szczytem była Kanczendzonga (8598 m), na którą weszłam w tym roku. Z różnych powodów. Po pierwsze ten szczyt jest dość trudny oraz bardzo wysoki (trzeci szczyt świata) i wspinaczka bez tlenu jest trudna. Poza tym ta góra jest kojarzona z Wandą Rutkiewicz, która tam zaginęła. Jej zdobycie zadedykowałam właśnie Wandzie. Był to dla mnie ważny moment w mojej sportowej drodze.
Sama organizujesz sobie wyprawy? Skąd bierzesz kasę? Czy trudno o sponsorów?
Jak jestem w Polsce organizuję prelekcje dla firm, na których opowiadam o wyprawach, ale też o osiąganiu celu, o motywacji i pracy w zespole. Poza tym współpracuję z kilkoma firmami, które mnie wspierają np. Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego, Alpinus, który wyposaża mnie w sprzęt, oraz FIAT, który jest partnerem moich wypraw i pomaga mi w przygotowaniach oraz treningach. Ponadto należę do kadry narodowej Polski we wspinaczce wysokogórskiej i mam wsparcie ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dzięki takim instytucjom mam możliwość zdobywania ośmiotysięczników. Bardzo cenię sobie tę współpracę.
Czy góry pomagają poznać siebie? Czego dowiedziałaś się o sobie podczas wypraw?
Oj, tak, pomagają i to bardzo. Dowiaduję się o swoich mocnych i słabych stronach, wiem nad czym powinnam pracować. Kiedyś np. byłam bardzo niecierpliwa - wszystko musiało być na już. Góry przekonały mnie, że to natura rozdaje karty. Uprawianie wspinaczki to dobra szkoła charakteru. Teraz dość ciężko wyprowadzić mnie z równowagi. Jestem też dość konsekwentna w tym co robie. Mam charakter „długodystansowca”, tzn. że nie poddaję się przy pierwszym niepowodzeniu.
Od dawna wspinasz się w Himalajach?
Pierwszy ośmiotysięcznik zdobyłam w 2003 roku i od tej pory na szczyty powyżej tej wysokości zorganizowałam 8 wypraw. Prawie 2 lata w ciągu tych sześciu lat spędziłam w Nepalu, Pakistanie bądź Tybecie.
Kto wśród himalaistów jest dla Ciebie autorytetem?
Kilka osób. Każda z nich wniosła coś do mojej wspinaczki. Wymienię tylko polskich himalaistów, bo uważam, że warto mówić o swoich. Z pewnością takim autorytetem wspinaczkowym jest dla mnie Wojtek Kurtyka, może mniej znany w Polsce, ale bardzo znany na świecie za wytyczanie nowych dróg w górach najwyższych. Miałam też okazję wspinać się z Piotrem Pustelnikiem, u którego cenię sobie wysoko postawioną poprzeczkę, jeśli chodzi o etykę himalajską. Wielką kobietą była też Wanda Rutkiewicz, za to, co swego czasu robiła. To była kobieta-fenomen na skalę światową w alpiniźmie. Miała niesamowity upór i siłę woli, aby forsować swoje pomysły.
Czy w tym sporcie długo trzeba przekonywać do siebie facetów? Akceptowali Cię od początku, bez oporów?
To jest kwestia, jaką ktoś ma przeszłość sportową. Ja mam CV sportowe stricte wspinaczkowe, wywodzę się z klubów wysokogórskich i od wielu lat drobnymi kroczkami realizuje swoje sportowe plany. W naszym środowisku bardzo się zwraca na to uwagę. Nie liczy się jednorazowy wyczyn. Realizuję określony program sportowy, jestem w kadrze narodowej, konsekwentnie dążę do celu. Wtedy akceptacja innych przychodzi naturalnie.
Tęsknisz za luksusem po powrocie z wyprawy?
Po dwóch miesiącach spartańskich warunków - tęsknię. Po powrocie lubię pójść do dobrego SPA, czy pochodzić na fajne koncerty jazzowe czy też do teatru. Zdarza mi się nawet chodzić w sukience; myślę, że to taka miła odskocznia, odreagowanie od wyglądu górskiego. Ale zauważyłam też, że coraz bardziej lubię dobre samochody
Czym jeździsz?
Fiatem Sedici, pasuje do mnie i do mojego stylu życia i bycia. Mogę nim jeździć w góry.
Jak widzisz szpilki Chanel i fajne buty do wspinaczki to co wybierasz?
Wybieram buty do wspinaczki i tańsze szpilki, bo na te od Chanel szkoda mi już pieniędzy.
Podobno ostatnio spodobała Ci się Lancia Delta?
Brałam udział w takim kobiecym rajdzie - imprezie "Lancia Grand Turismo" i nasza drużyna wygrała. Było super. Wszystko - cały rajd- od początku do końca mi się podobał. Było to dla mnie coś zupełnie nowego. Najbardziej ucieszyłam się, gdy na starcie usłyszałam, że będzie sportowa rywalizacja. To mi jest widocznie niezbędne do życia...
Źródło: Anna Lubertowicz- Sztorc, www.magazyntopclass.pl
Kinga Baranowska
Kinga Baranowska (ur. 1975 w Wejherowie) – polska himalaistka młodego pokolenia, zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników. Na trzech z nich stanęła jako pierwsza Polka: Dhaulagiri (8167 m), Manaslu (8156 m) i Kanczendzonga (8598 m). Wspinała się też w Tatrach, Alpach, górach Afryki i Azji. Członkini kadry narodowej Polskiego Związku Alpinizmu we wspinaczce wysokogórskiej, a także członkini Zarządu, największego w Polsce, Klubu Wysokogórskiego Warszawa. Od kilku lat sukcesywnie realizuje swoje plany związane z Koroną Himalajów, z wykształcenia geograf i ekonomistka. Jej artykuły i zdjęcia z wypraw publikowane były w wielu magazynach. Ponadto organizuje wykłady oraz prezentacje multimedialne dla firm.

































































